www.bowien.pl


hindex ::: maviss ::: sill ::: bowien ::: vid ::: gordek ::: merdit ::: gixis ::: malles ::: rolle ::: RSS

Chcą uratować tatę

Z płomieni nie udało się uratować nic. Rodzina Kaperów z Kostrzy w jeden wieczór straciła dorobek całego życia. Rok wcześniej wyremontowali cały dom. A teraz taka tragedia. Pomimo przeciwności losu, nie poddali się. Chcą odbudować doszczętnie zniszczony dom. Dla taty. To może pomóc mu wyjść z poważnej choroby.
Ojciec ma raka
Kiedy zobaczył zgliszcza swojego domu, pan Edward chciał spędzić resztę życia w ocalałej komórce w pobliżu kikutów ścian i pozostałości po dachu. Udało się go namówić, aby zamieszkał wraz z rodziną u córki Kasi. Teraz wszyscy zajmują dwa maleńkie pokoje u najstarszej córki. W sumie na kilkunastu metrach żyje czwórka dzieci, dwoje wnucząt i dorośli. Edward Kapera jest ciężko chory. Ma nowotwór złośliwy – stracił już część języka, migdały i węzły chłonne. Teraz szczególnie musi na siebie uważać.
– Dobre jedzenie i dużo płynu, to jest dla niego najważniejsze – mówi żona Edwarda Kapera. – Właśnie zaczyna się cykl sześciotygodniowych naświetlań. Nie wiem, jak sobie damy radę. Musimy codziennie dojeżdżać do Krakowa.
A było już tak dobrze
Niespełna rok temu udało im się wyremontować cały dom. Nowe meble i panele teraz są już tylko wspomnieniem. Nic nie zostało. Najstarsza córka też miała plany budowy swojego domu. Zamówiła już nawet projekty. Dzień przed tragedią zostawiła dzieci u dziadków i pojechała za granicę, żeby trochę dorobić. Kiedy dojechała, chciała dać znać, że wszystko u niej dobrze. Nie mogła się jednak dodzwonić do rodziców. Na drugi dzień zadzwonili oni – powiedzieli o tragedii. Pani Katarzyna wróciła. – Wszystko co zarobiłam – oddałam rodzicom. Nie było tego wiele – mówi najstarsza córka Kaperów. Najmłodsza, Ania, jest w piątej klasie szkoły podstawowej. Jest jeszcze dwóch synów: jeden bezrobotny, drugi pojechał na Zachód, żeby zarobić i pomóc rodzicom.
Wszyscy pomagają
Teraz najważniejsze dla nich jest wyjście ojca z choroby. Motywacją do walki z rakiem będzie dla niego możliwość odbudowania domu. – Mąż bardzo przeżył pożar. Przecież to był jego rodzinny dom, w którym się urodził i dorastał. Spędził w nim całe życie – mówi pani Katarzyna. Aby pomóc mu wyjść z choroby, rodzina chce rozpocząć odbudowę domu. Nie będzie to łatwe, chociaż pomagają wszyscy znajomi.
Na drugi dzień od pożaru, we wsi przeprowadzono zbiórkę ubrań. Z kolei w niedzielę po mszy przeprowadzono zbiórkę pieniędzy. Znajomi chętnie wrzucali banknoty.
– Na naszym koncie jest teraz 17 tysięcy złotych. W sam raz wystarczy na zalanie fundamentów pod nowym domem – mówi żona pana Edwarda. – Ale do postawienia murów jeszcze daleka droga. Udało nam się załatwić taniej pustaki, ale nie wiemy, jak poradzimy sobie z całą resztą. Największe wydatki dopiero przed nami. Teraz najbardziej przydały by im się materiały wykończeniowe. – Gdyby ktoś mógł ofiarować nam drewno na dach, jakieś płytki, drzwi czy okno, bylibyśmy tak bardzo szczęśliwi – mówi pani Katarzyna. – Chcemy jak najszybciej ruszyć z budową, żeby mąż wiedział, że nie wszystko stracone, żeby miał motywację do walki z chorobą. Pieniądze, które pomogą pogorzelcom z Kostrzy można wpłacać na konto: Bank Spółdzielczy Rzemiosła w Krakowie Oddział w Jodłowniku: 94 85890006 0201 0002 4325 0001.
sylwia golonka



15037 |10560 |4973 |1648 |2910 |13371 |11514 |1046 |14085 |552 |