Z Turowem bez Jagodnika
W półfinale play off Prokom Trefl prowadzi z Turowem Zgorzelec 3-1. W czwartek w Sopocie o godz. 18 czwarte spotkanie. Rywalizacja toczy się do czterech zwycięstw. Gospodarzy czeka trudnie zadanie. W ich szeregach zabraknie bowiem najlepszego strzelca Gorana Jagodnika. Został on przez kierownictwo klubu zawieszony i ukarany finansowo za uderzenie rywala.
W ostatniej kwarcie czwartego meczu pomiędzy Turowem a Prokomem Jagodnik uderzył pięścią w brzuch Mirosława Łopatkę. Incydentu nie zauważyli sędziowie, ale został on zarejestrowany przez kamery telewizyjne. Klub ze Zgorzelca odstąpił od zgłaszania sprawy do Polskiej Ligi Koszykówki.
- W pierwszym odruchu chciałem poinformować o całym zajściu PLK. Ale najpierw powiedziałem o tym prezesowi Prokomu Trefl Kazimierzowi Wierzbickiemu. I on zareagował w sposób, który mnie zadziwił. Od razu powiedział, że zawodnik zostanie ukarany i odsunięty od meczu - mówi prezes Turowa Zbigniew Kamiński, usatysfakcjonowany karami nałożonymi na Jagodnik przez sopockich działaczy.
- Jagodnik został zdyskwalifikowany przez nasz klub na jeden mecz i będzie musiał także zapłacić 10 tysięcy złotych kary - powiedział dyrektor generalny Prokomu Trefl Jacek Jakubowski. - To co zrobił, jest karygodne, dlatego nie mając wątpliwości tak szybko zareagowaliśmy. O naszych decyzjach poinformowaliśmy od razu władze PLK.
PLK zgodnie z przepisami zajmie się incydentem ze Zgorzelca. Najpierw przeanalizowana zostanie kaseta z tego spotkania. Jagodnik może otrzymać karę od jednego meczu do 12 miesięcy oraz zapłacić od 3 do 15 tys. zł. Decyzja zapadnie prawdopodobnie w środę.
Jagodnik nie zamierza komentować tego zdarzenia.
- W tej sprawie mogą się tylko wypowiadać działacze Prokomu Trefl. Ja nie mam nic do powiedzenia - powiedział Dziennikowi Jagodnik.