Widocznie miałem żyć
Przez całą żałobę nawet na chwilę nie włączał telewizora. Bał się, że znowu dowie się o jakimś zabitym koledze. Na doroczną wystawę gołębi na terenie Międzynarodowych Targów Katowickich przyjechały tysiące hodowców. Wśród nich bardzo wielu ze Śląska Cieszyńskiego. — Tylko od nas było z 50 osób — mówi Jerzy Wacha, prezes Związku Hodowców Gołębi Pocztowych z oddziału w Strumieniu.
— Większość spieszyła się w sobotę do domów na konkurs skoków w Zakopanem i to ich uratowało. Można powiedzieć, że Małysz ich uratował, bo gdy hala się zawaliła, większość z nas właśnie zasiadała przed telewizory — mówi Tomasz Gajo. Poznajemy się w poniedziałek w Ustroniu w kuchni u Karola Paszki, który cudem uszedł z życiem z chorzowskiej hali. Za stołem siedzą jeszcze Stanisław Brudny i Marek Legierski. Wszyscy zapaleni hodowcy gołębi. Minęły już dwie doby, a oni ciągle nie wierzą, że zginęło tylu ich znajomych.