Numerowy groch z kapustą
– Coraz częściej karetki pogotowia błąkają się po wsiach. I to nawet po kilkadziesiąt minut – narzeka Krzysztof Kubicki, lekarz rodzinny ze Złoczewa. – Wszystko przez to, że na domach albo nie ma tabliczek z numerami, albo są one nieaktualne lub nieczytelne. Dlatego podczas sesji rady prosiłem burmistrza, żeby zrobił z tym porządek na terenie naszej gminy.
– W nocy jest horror, bo nie można nikogo zapytać o drogę – dopowiada Andrzej Wiśniewski, ordynator Szpitalnego Oddziału Ratunkowego w SP ZOZ Sieradz. – Poza tym we wsiach lepiej szukać chorego, podając jego imię i nazwisko niż numer posesji. Często dzwoniący po karetkę podaje, że mieszka, dajmy na to, w trzecim domu po skręcie w prawo od przydrożnego krzyża. A w rzeczywistości okazuje się, że trzeba skręcić w lewo. No i wtedy tracimy czas na jeżdżenie i sprawdzanie po kolei numerów. Dobrze, jeśli w ogóle jakiekolwiek są.
Nawet kierowcy karetek, mimo że znają teren powiatu bardzo dobrze, często się gubią. Mówią, że przydałyby im się aktualne mapy miast.
– Na pewno Błaszek, Warty i Złoczewa – przekonuje Jerzy Chrabelski, kierowca z sieradzkiego pogotowia. – W tych miejscowościach w ostatnich latach przybyło sporo nowych osiedli domków jednorodzinnych. Jeśli chodzi o numerację posesji, to najlepiej pod tym względem jest w gminie Goszczanów. W innych jest kiepsko.
Może się to zmienić, bo od 1 grudnia funkcjonariusze z Komendy Powiatowej Policji w Sieradzu karzą mandatem w wysokości 100 zł tych, którzy nie wywiązują się z ustawowego obowiązku umieszczenia numeru porządkowego na domostwach.
– Na razie kontrole przeprowadzamy w Sieradzu i terenie do niego przyległym. Potem zostaną nim objęte wszystkie gminy w powiecie – zapewnia st. asp. Wojciech Kuśmierek, kierownik rewiru dzielnicowych KPP w Sieradzu. – W październiku poinformowaliśmy wójta gminy Sieradz oraz sołtysów o obowiązku umieszczania na domach tabliczki z numerem posesji. Czasu na jej zakup i zawieszenie było dużo. Najtańsza kosztuje około 20 złotych. Jeśli ktoś nie zastosował się do przepisów, zapłaci mandat. Zajęliśmy się tą sprawą, bo policjanci wielokrotnie mieli problemy z odszukaniem miejsca interwencji. Podobne sygnały docierały od nas także z pogotowia ratunkowego.
Akcja może się jednak spotkać z niezrozumieniem: – Jakbyśmy nie musieli płacić podatku rolnego do gminy, to zmieniałbym tabliczkę z numerem co rok – przekonuje gospodarz z okolic Złoczewa. – A tak, to niech urząd nam je da. Bo niczego od niego doprosić się nie możemy.