www.bowien.pl


hindex ::: maviss ::: sill ::: bowien ::: vid ::: gordek ::: merdit ::: gixis ::: malles ::: rolle ::: RSS

Bałagan w sądeckiej architekturze

Nowi gospodarze ratusza jeszcze kilka dni temu zapewniali, że urząd pod ich ?dowództwem? będzie przyjazny petentom. Tymczasem wczoraj, sądeczanin załatwiający formalności w wydziale architektury, stracił przynajmniej kilka tysięcy złotych. Bez wyraźnego powodu odesłano go z kwitkiem.
Nasz Czytelnik starał się o pozwolenie na budowę. Bardzo zależało mu na czasie ? chciał skorzystać z ostatniej szansy na ulgę budowlaną. Warunkiem zmieszczenia się w terminie było złożenie pełnej dokumentacji w banku, w którym ubiegał się o kredyt. Pieniądze mógł dostać jeszcze w tym roku pod jednym warunkiem: do wczoraj, do godz. 15 musiał dostarczyć do banku pozwolenie na budowę.
Wszystko wydawało się być dopięte na ostatni guzik. Kilka dni temu, gdy złożył wizytę w wydziale architektury sądeckiego Urzędu Miasta, otrzymał zapewnienie, że gotowy dokument będzie na niego czekał w piątek przed południem.
W piątek rano około się jednak, że pozwolenia nie będzie, bo? wydział zmienił nazwę i nie ma jeszcze nowych pieczątek, którymi można potwierdzić pozwolenie.
? Nie mam żadnych zastrzeżeń do szeregowych urzędników pracujących w tym wydziale. Widać było, że chcą tę sprawę załatwić pozytywnie ? mówi mężczyzna. ? Gdy zastanawiali się jak wyjść z kłopotu, ktoś zwrócił uwagę, że jest jedna pieczęć w dyspozycji dyrektora wydziału. Nie było go wówczas w urzędzie. Udało mi się z nim skontaktować telefonicznie. Zwróciłem się z prośbą, aby podpisał i przypieczętował osobiście pozwolenie na budowę. Powiedziałem, że bardzo zależy mi na czasie, że to ostatni dzień na formalności związane z kredytem. Usłyszałem jednak, że muszę poczekać do poniedziałku?
W ten sposób grudniowy kredyt, dzięki któremu można było starać się o ulgę, przepadł.
Bohater naszego artykułu jest osobą publiczną ? prosił, aby zachować jego nazwisko do wiadomości redakcji między innymi dlatego, że swoją sprawę załatwiał w architekturze jako zwykły, ?szary? petent. Nie przedstawiał się jaką pełni funkcję, nie prosił też nikogo o szczególne względy. Był przekonany, że to nieeleganckie i niepotrzebne, szczególnie po deklaracjach, jakie składali nowi włodarze miasta.
Jest zawiedziony, że dyrektor Leszek Boryś odesłał go z kwitkiem i kazał czekać do poniedziałku.
? Chyba jednak zorientowano się, że tak nie powinno być, bo po południu otrzymałem telefoniczną wiadomość z urzędu, że mogę odebrać tę decyzję. Niestety było już po godzinie piętnastej. Nic nie dało się zrobić w sprawie kredytu ? mówi.
? Ta sprawa nie jest mi znana i bardzo żałuję, że ktoś ma żal o sposób jej załatwienia ? powiedział nam wczoraj wiceprezydent Jerzy Gwiżdż. ? Potwierdzam swoje zapewnienia. Jako osoba odpowiedzialna za regulamin organizacyjny urzędu, będę robił wszystko, aby tego typu sprawy były załatwiane pozytywnie i szybko. Następnym osobom, które znajdą się w takiej wyjątkowej sytuacji radzę, aby przyszły do mnie, zanim pójdą do redakcji. W każdym pilnym i uzasadnionym przypadku, dołożę osobiście wszelkich starań, aby rzecz załatwić. Urząd jest i będzie otwarty na interwencje na poziomie najwyższym.
Sądeczanin, który musiał pożegnać się z ulgą budowlaną z powodu braku pieczątek i chwilowego braku dobrej woli dyrektora wydziału nie wyklucza, że będzie starał się w sądzie o odszkodowanie za stratę.
Dodajmy, że nie on jeden wyszedł wczoraj z kwitkiem z wydziału architektury UM.Z kolejek po pieczątki, których zabrakło zawrócono wielu innych zawiedzionych petentów.
(ik)



4121 |3688 |4713 |2933 |11336 |14148 |12629 |18291 |14541 |16723 |