Chojnice. Świadek Ryszard J. zeznawał w sądzie o działalności kasy pożyczkowej w SP nr 3
O tym, na czym ma polegać praca komisji sprawdzającej nieprawidłowości w Kasie Zapomogowo - Pożyczkowej Pracowników Oświaty dowiedziałem się na odprawie u pana Finstera - zeznał świadek Ryszard J., członek komisji rewizyjnej i później zarządu kasy.
To oświadczenie wywołało poruszenie wśród obrońców oskarżonych o zmalwersowanie ponad pół miliona złotych publicznych złotówek chojniczanek: Elżbiety Z., Urszuli J. i Bożeny R.
- Dlaczego to właśnie burmistrz zlecił kontrolę i ustalił jej zakres, skoro kasa była ciałem niezawisłym od samorządu? - pytali świadka mecenasi.
- To była decyzja zarządu, żeby poprosić burmistrza o pomoc w wyjaśnieniu tej sprawy - odpowiedział J.
W ubiegłym tygodniu sąd zajmował się właśnie tym wątkiem afery finansowej, która ujrzała światło dzienne trzy lata temu. Wykryto ją po ratuszowej kontroli w księgowości byłego Zespołu Szkół nr 8. Między innymi stwierdzonymi tam wówczas nieprawidłowościami, sprawdzający znaleźli też trop prowadzący do Kasy Zapomogowo - Pożyczkowej, która działała przy Szkole Podstawowej nr 3. Tym tropem były zawyżone przelewy, jakie do KZP robiła księgowa „ósemki” Elżbieta Z. W kasie pracowała wtedy Urszula Ł. (dzisiaj jej nazwisko rozpoczyna się na literę J.). To właśnie ona miała się dopuścić ustalonych przez komisję, o której opowiadał sądowi Ryszard J., nieprawidłowości.
- Nasza komisja pracowała na kopiach dokumentów kasy, bo oryginały zabezpieczyła policja - mówił J. - Po zakończeniu pracy sformułowaliśmy wnioski, że część list wypłat była sfałszowana. Podpisy osób, które rzekomo wzięły pożyczkę różniły się od tych, jakie ci nauczyciele składali na innych dokumentach. Poza tym wnioski zawierały też nieprawdziwe dane osobowe wnioskujących.
Ryszard J. zeznał też o tym, że podejrzewa, że kasa dysponowała dwoma rachunkami bankowymi.
- Jak to się stało, że pan, członek zarządu kasy, znalazł się w komisji, która właściwie pośrednio oceniała też jakość nadzoru nad księgową właśnie ze strony zarządu? - pytali adwokaci.
- Dostałem taką propozycję od burmistrza i się zgodziłem. Z tego co wiem, żaden inny członek kasy nie chciał uczestniczyć w komisji - odpowiedział J.
Na posiedzeniu 4 kwietnia sąd chce przesłuchać burmistrza. Adwokaci zapowiadają, że pytań do Arseniusza Finstera starczy na 4 - 6 godzin.