Przyjechaliśmy do Gdyni wygrać
Niewiele czasu dzieli nas od spotkania Prokom Arka - Wisła Kraków w Gdyni. W sobotę o godzinie 18.15 na stadionie GOSiR rozpocznie się wielki - mamy nadzieję - mecz. Zespół gości w piątek zameldował się w jednym z gdańskich hoteli.
Jak udało nam się dowiedzieć do Trójmiasta nie przyjechali Paweł Kryszałowicz i Tomasz Dawidowski, których trener Tomasz Kulawik pozostawił w Krakowie.
Obie drużyny mają o co grać. Wisła nie może sobie pozwolić na utratę jakichkolwiek punktów, bo praktycznie równałoby się to ze stratą pozycji lidera. Arka natomiast dopiero po ostatniej kolejce znalazła sie nad barażową kreską i wcale nie ma zamiaru wracać w zagrożone rejony tabeli.
Tymczasem grający w Wiśle wychowanek Lechii Gdańsk Marek Zieńczuk wydaje się nie mieć wątpliwości przy typowaniu wyniku dzisiejszej potyczki.
- Przyjechaliśmy wygrać - deklaruje bez cienia wątpliwości. - Zresztą w naszym przypadku tak jest zawsze. Dla Wisły zdobycie kolejnego tytułu mistrza Polski to plan minimum na każdy sezon.
- Tymczasem od przegranej batalii o miejsce w Lidze Mistrzów z Panathinaikosem Ateny gracie wyraźnie słabiej. Tracicie też punkty w ekstraklasie.
- Trudno zapomnieć o meczu w Atenach. Przecież w tej wymarzonej Lidze Mistrzów byliśmy już więcej niż jedną nogą. Sam mogłem o tym awansie przesądzić, ale zmarnowałem przynajmniej dwie dobre sytuacje podbramkowe. Poźniej trochę rozsypał nam sie skład. Lecz w polskiej lidze nikt nie może z naszej strony liczyć na taryfę ulgową.
- W Gdyni kilku twoich kolegów będzie zmęczonych ostatnimi występami w reprezentacji Polski.
- Szuka pan szansy dla Arki? Przecież to nie pierwszy taki przypadek, że kilku zawodników Wisly gra w reprezentacji, aby poźniej wrócić na ligowe boisko. Na pewno w Gdyni zagrają z pełnym zaangażowaniem. Teraz w lidze czeka nas bardzo ważny i ciężki okres. Po meczu z Arką we wtorek święta wojna z Cracovią, a zakończymy następny tydzień prestiżowym spotkaniem z Legią.
- Marek Zieńczuk rozegrał kilka spotkań w reprezentacji, ale kiedy ostatnio Paweł Janas powoływał nawet dwie kadry na mecze z Ekwadorem i Estonią to zabrakło w nich miejsca dla Zieńczuka. Dlaczego?
- Odpowiedź na to pytanie zna selekcjoner. Ja mogę tylko powiedzieć, że brakiem powołania na mecz z Estonią byłem zawiedziony. Nie pozostaje mi jednak nic innego, jak dobrą grą w lidze nie pozwolić o sobie zapomnieć. W Gdyni będzie właśnie taka okazja.
Tyle pomocnik krakowskiej Wisły. Na dzisiejszy mecz bramy obiektu w Gdyni zostaną otwarte od godziny 15.45 i od tej też godziny będzie można, w stadionowych kasach, kupić bilety. A zostało ich niedużo...