Ogień był wszędzie
Noc z niedzieli na poniedziałek na długo zapisze się w pamięci Romana Labudy z Kacwina i jego małżonki. W pożarze, który strawił trzy budynki gospodarcze, spłonęło bydło, maszyny rolnicze, siano.Około 2 w nocy mężczy?ni idący ulicą zobaczyli ogień unoszący się nad gospodarstwem państwa Labudów.- Obudzili mnie, zaraz przyleciał też sąsiad. Byli?my pierwsi na miejscu - opowiada Roman Labuda. Płonęły trzy drewniane budynki: dwie stajnie i wiata, w której znajdowało się siano.- Nic nie mogli?my zrobić, ogień był wszędzie. Zwierzęta się paliły - opowiada pan Roman. W pierwszej stajni znajdowały się krowa, jałówka, buhaj i cielę. Wszystkie zwierzęta spłonęły. Na szczę?cie z drugiej stajni udało się wyprowadzić stado owiec i ?wiń. Przybyła na miejsce straż - 8 jednostek Ochotniczej Straży Pożarnej z Kacwina, Sromowiec Wyżnych i Łapsz Niżnych - usiłowała zatrzymać pożar. Gdyby ogień się rozprzestrzenił, z dymem mógł pój?ć cały rząd drewnianych stodół i stajni stojący kilka metrów od zabudowań państwa Labudów. Dom wła?cicieli od płonących budynków dzieliło kilka metrów przestrzeni.- Dawniej była to jedna zabudowa, na szczę?cie od lat dom stoi osobno - mówi Roman Labuda.Strażacy gasili pożar prawie do 7 rano.- A potem trzeba było jeszcze zakopać zwierzęta - mówi wła?ciciel. Oprócz bydła w pożarze spłonęły maszyny rolnicze i siano. Zmoczone podczas gaszenia pożaru zboże nadaje się do wyrzucenia. Nadpalone zostały cztery sąsiednie budynki. Straż Pożarna wstępnie oszacowała straty na 400 tysięcy złotych.- Na szczę?cie jeste?my ubezpieczeni - mówi Roman Labuda. Wczoraj na miejsce wypadku przyjechali biegli, którzy spróbują ustalić przyczynę pożaru.- Wła?ciciel budynków mówi, że nie ma wrogów, mało prawdopodobne jest więc, że przyczyną pożaru było podpalenie. Pożar mogła spowodować wadliwa instalacja elektryczna. Na razie jednak trudno orzekać w tej sprawie. Ustalenia przyczyny trwają - mówi prokurator Wincenty Bryja.