Bytów. Koszykówka na jezdni
Rezygnuję z działalności społecznej. Niech ktoś inny użera się z ludźmi i coś dla nich robi - skarży się Zbigniew Blewąski, przewodniczący osiedla nr 4 w Bytowie.
Powodem takiego żalu jest... koszykówka. Na jednej z ulic osiedlowych chłopcy urządzili sobie boisko do gry. Na chodniku postawili słup, na którym zawiesili tablicę z koszem. Grali głównie na jezdni.
- Chłopcy uważali na samochody. Nikomu nie przeszkadzali - zapewnia jeden z mieszkańców osiedla. - Mieli podpisy mieszkańców osiedla, którzy zgadzali się na ten kosz. Dzielnicowy też nie miał nic przeciwko. Tylko panu Blewąskiemu to przeszkadzało. Zadzwonił na policję.
- To szaleństwo, żeby grać na jezdni - odpowiada Blewąski. - Wielu kierowców nie zważa na przepisy. Niektórzy jeżdżą jak szaleni. Co by się stało, gdyby doszło do wypadku? To ja byłbym obwiniany, bo nie interweniowałem. Nie dzwoniłem na policję, tylko postraszyłem chłopców. Gdybym zadzwonił, ktoś musiałby zapłacić karę. Nie można przecież budować boiska na ulicy. Dostało mi się za to, że chciałem dobrze. Zadzwoniła do mnie jedna z pań. Oskarżyła mnie, że nic nie robię, a do tego gdy coś chcą sami zrobić, to się temu sprzeciwiam. To bzdura. Dzięki moim staraniom wybudowano boisko piłkarskie. Codziennie gra na nim kilkunastu chłopców. Tam, a nie na ulicy, można było zrobić boisko do koszykówki.
Kosza już nie ma, a mieszkańcy osiedla są skłóceni.